• Karate to moja pasja

        • Wywiad z Szymonem Śniegockim, uczniem Szkoły Podstawowej
          w Napachaniu, wyróżnionym w  gminnym Plebiscycie Sportowiec z klasą 2020 w kategorii sportowiec do lat 16.

          Sylwia Kiejnich: Szymonie, jaki sport uprawiasz?  

          Szymon Śniegocki:  Sportem, który uprawiam jest Karate, a dokładnie Karate Shotokan. Jest to sztuka walki stworzona przez mieszkańców Okinawy w celach samoobrony. Karate dosłownie tłumaczy się jako ‘’pusta ręka”, lub „ręka bez broni”.       

          S.K. Twój największy sukces …

          Sz.Ś. Ze wszystkich osiągnięć bardzo się cieszę, jednak do tej pory myślę, że największym moim osiągnięciem było zdobycie 1 miejsca w konkurencji Kata na Międzywojewódzkich Mistrzostwach Młodzików Strefy Zachodniej oraz zdobycie 1 miejsca w konkurencji Kata w Pucharze Polski w Karate Olimpijskim w Legnicy.

          S.K. Kiedy rozpocząłeś  przygodę ze sportem?

          Sz.Ś. Moja przygoda z karate trwa od szóstego roku życia, czyli już ponad siedem lat. Pamiętam, jak poszedłem z rodzicami na rokietnicki „Rumpuć”, który odbywa się zawsze na początku września i tam zobaczyłem  pokaz karate. Bardzo mi się podobało i zapytałem mamę, czy też mogę trenować. Zacząłem chodzić na zajęcia w UKS „Błyskawica” pod okiem trenera Jarosława Kuca. Tutaj muszę powiedzieć, jak wiele mu zawdzięczam. To właśnie trener Jarek zafascynował mnie tą dyscypliną sportu. Nauczył mnie podstaw karate, motywował,  tłumaczył, jak ważny jest upór i konsekwencja oraz zasady  fair play.

          S.K. Dlaczego wybrałeś akurat ten sport? 

          Sz.Ś.  Uprawiam karate, ponieważ jest to dyscyplina, która kształtuje zawodnika. Czuję, że cały czas mogę się doskonalić i rozwijać. Karate jest podzielone na technikę Kata i Kumite. W kata, w tak zwanej „walce z cieniem”, należy zrozumieć każdy ruch, skąd się wziął i jak zastosować go w Kumite, czyli półkontaktowej walce z przeciwnikiem. W Kata ma znaczenie nawet ustawienie dłoni pod odpowiednim kątem. Wszystko musi być wykonane w stabilnej pozycji i z należytą siłą. Poza tym zarówno wykonywanie Kata jak i podchodzenie do walk Kumite wymaga ode mnie kontroli psychicznej nad własnym zachowaniem oraz bardzo dużej sprawności fizycznej. Naprawdę ciągle mnie to fascynuje i motywuje do osiągnięcia jak najlepszych wyników.  

          S.K. Czy można przy Tobie czuć się bezpiecznie? 

          Sz.Ś.  Nigdy nie byłem w sytuacji zagrożenia bezpośredniego, dlatego trudno mi powiedzieć, jak zareagowałbym w takiej sytuacji. Myślę jednak, że na pewno starałbym się pomóc niezależnie od tego, czy uprawiam ten rodzaj sportu. Podstawą filozofii karate jest unikanie sytuacji agresogennych
          i pokojowe rozwiązanie konfliktu, więc na pewno przyjąłbym taką taktykę.

          S.K. Kto jest Twoją inspiracją? 

          Sz.Ś.  Na początku mojego sportowego rozwoju, gdy trenowałem w UKS „Błyskawica”, inspiracją był dla mnie trener Jarosław Kuc. Obecnie trenuję w Klubie KuziSport w Poznaniu i tutaj moimi mentorami są trener Łukasz Kuzemko oraz trener Maciej Drążewski. Każdy z nich jest jednym z najlepszych
          w Polsce zarówno w kata jak i Kumite. Bardzo ich podziwiam. Jeśli chodzi o zagranicznych mistrzów
          to najbardziej inspiruje mnie Sensei Santo Torre. Kiedy tylko przyjeżdża do Polski, staram się uczestniczyć we wszystkich jego seminariach.

          S.K. Co motywuje Cię do uprawiania tego sportu?

          Sz.Ś. Po pierwsze motywacją do uprawiania karate jest pasja i zamiłowanie. Po drugie, na pewno turnieje, zawody, seminaria i obozy sportowe. Współzawodnictwo z innymi zawodnikami z Polski
          i Europy daje mi możliwość porównania swoich umiejętności i pokazuje, jak dużo pracy jeszcze przede mną. Jestem teraz” Młodzikiem”. W mojej kategorii wiekowej zaczynają się zagraniczne wyjazdy. Muszę jeszcze bardziej szlifować  kata i prowadzenie walki. Mam nadzieję, że wszystko jeszcze przede mną. To, motywuje mnie najbardziej. 

          S.K. Czy sport, który uprawiasz jest drogim sportem? 

          Sz.Ś. Karate na początku trenowania, nie jest drogim sportem. Wystarczy comiesięczna opłata
          za zajęcia, zwykła koszulka i spodenki. Niektórzy żartują, że karate to jeden z niewielu sportów, gdzie nie zużywa się butów:)   Jednak w miarę zaawansowania uprawiania tego sportu koszty niestety mocno rosną. Obecnie trenując w KuziSport, muszę dojeżdżać do Poznania 5 razy w tygodniu. Wyjeżdżam na turnieje, sparingi i zagraniczne zawody. Tak naprawdę, my zawodnicy, mamy niewielki wpływ na to czy uda nam się wyjechać, ponieważ nasze wyniki, które zdobywamy i które kwalifikują nas  na  zawody zagraniczne, to nie wszystko. Są jeszcze koszty, które trzeba ponieść, wyjeżdżając na takie zawody. Oczywiście pomaga nam częściowo Klub, w którym trenujemy, czasem Urząd Marszałkowski, Urząd Gminy, ale  przede wszystkim rodzice. Teraz na przykład, w grudniu, czeka mnie wyjazd na kilkudniowe zawody karate do Wenecji.  Do tego dochodzi zakup Kimona do Kata, kimona do Kumite, kompletów ochraniaczy potrzebnych do walk. Nie ukrywam, że całe  moje kieszonkowe przeznaczam na ten cel :)

          S.K. Jak wyglądają  rutynowe treningi?

          Sz.Ś. Trening karate dzieli się na  kata i  kumite. Często zaczynam od 1,5 godzinnego treningu kata - co oznacza dosłownie „nieustanne doskonalenie”. Jest to sekwencja bloków, kopnięć i uderzeń. Kata rozwija umiejętność zachowania równowagi, koordynację i panowanie nad oddechem oraz koncentrację, która potrzebna jest w walkach. Następnie krótka przerwa i przechodzę na 1,5 godzinny trening kumite, który oznacza „spotkanie dłoni”. Dlatego moje treningi to rozwój wszechstronny. Wszystko rozpoczyna się rozgrzewką a kończy ćwiczeniami rozciągającymi.

          S.K. Czy rodzina wspiera Cię w uprawianiu sportu i w jaki sposób? 

          Sz.Ś. Tak, czuję wsparcie całej mojej rodziny:) Dopingują mnie, doceniają postępy i razem ze mną cieszą się z każdego, nawet najdrobniejszego sukcesu. Rodzice zawożą  mnie na turnieje, treningi, seminaria. Pozwalają na mój rozwój i robią wszystko, bym spełniał swoje marzenia i ambicje. Zawsze mogę na nich liczyć. Karate to moja pasja i najwspanialsza z przygód. Mam nadzieję, że będzie mi towarzyszyła przez długie lata, może nawet całe życie!

          S.K. Dziękuję za rozmowę. Jako społeczność szkolna życzymy Tobie wielu sukcesów w nadchodzącym roku. Jesteśmy z Ciebie dumni. Wierzę, że Twoja praca i zaangażowanie stanie się inspiracją dla młodszych koleżanek i kolegów. Powodzenia!

           rozmawiała Sylwia Kiejnich